Nie chodź do parku w
"Marek leżał wyciągnięty na wznak na tapczaniku Agnieszki. Wpatrywałem się z niedowierzaniem w jego białą twarz i naraz przyszła mi do głowy potworna myśl, że to jakiś głupi kawał, że oni wszyscy chcą mnie nastraszyć, a Marek za chwilę otworzy oczy, zetrze z twarzy puder i powie: Ale się dałeś